Czy akcja #nieklammedyka to pokłosie działalności UOKiK-u przez ostatnie 10 lat?

Czy akcja #nieklammedyka to pokłosie działalności UOKiK-u przez ostatnie 10 lat?

Medycy apelują do konsumentów – “nie okłamujcie nas”. Koronawirus ukazał prawdziwe oblicze przeciętnego, polskiego konsumenta, który przez ponad ostatnich 10 lat był na rozmaite sposoby edukowany przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, że konsumentowi wszystko wolno oraz, że konsument nic nie musi. Urząd karał przedsiębiorców za to, że sugerowali konsumentom kłamstwa i pomówienia ich w skargach.

UOKiK był bezwzględny i wielokrotnie w swoich decyzjach dawał jasno do zrozumienia, że nie obchodzi go czy konsument kłamie w skardze tylko czy treści tych skarg są powtarzalne. Jeśli się powtarzają to w ocenie Urzędu jest to prawda i nie ma potrzeby badać wiarygodności konsumenta.

Na nic były wyrażane sprzeciwy przedsiębiorców, że padają ofiarami pomówień i oszczerstw. Prezesi Urzędu bezwzględnie nakładali kary, a Sędziowie w Sądach Konsumenckich (tzw. SOKiK) potem oddalali apelacje przedsiębiorców – również uznając, że nie ma powodu badać autentyczności dowodów czy twierdzeń konsumenta.

Kolejni Prezesi UOKiKu chełpili się w komunikatach prasowych jak to ich decyzje są podtrzymywane przez Sądy Ochrony Konkurencji i Konsumentów w oparciu o kłamstwa, pomówienia i fałszywe donosy. Konsumenci przed ostatnie dziesięć lat zrozumieli co się dzieje i jak ten system funkcjonuje. Nauczeni praktykami UOKiK-u doszli do przekonania, że zgodnie z wolą tego Urzędu wszystko im wolno oraz, że nic nie muszą.

Tego rodzaju działalność Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów może teraz przybierać przykre konsekwencje. Okazuje się bowiem, że nauczeni przez UOKiK konsumenci mający styczność z przedstawicielami zawodów, które walczą o nasze życie i zdrowie, w związku z KoronaWirusem, kłamią i ich oszukują. Zatajają niewygodne dla nich zdarzenia i fakty. W rezultacie dochodzi do sytuacji, w których konsumenci zatajają fakt, że są już na kwarantannie, albo że mieli kontakt z innym konsumentem, który może być zakażony. Wszystko to prowadzi do tego, że zamiast pomagać sami muszą się leczyć i szukać pomocy.

Ludzie, którzy mają za zadanie ratować nam życie, desperacko apelują do konsumentów by ich nie okłamywali. Kłamstwo i tego rodzaju oszukiwanie może mieć dramatyczne konsekwencje w postaci zarażenia osób, które walczą o życie nas wszystkich. Czy to jednak przyniesie rezultaty i przez dekadę edukowani przez kolejnych Prezesów Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów konsumenci uszanują te apele?

Jest to wątpliwe.

W końcu w swoich decyzjach UOKiK wielokrotnie wskazywał, że kwestię związane ze stanem zdrowia to sfera prywatności konsumenta i nikomu nic do tego. Wszelakie wkraczanie w prywatność konsumenta to ciężkie naruszenie jego praw i grozi za to surowa kara. Przeciętny konsument nie rozróżnia czy przedstawiciel służb to przedstawiciel przedsiębiorcy, czy funkcjonariusz publiczny. Dla przeciętnego konsumenta to jedno i to samo, a więc wkraczanie w sferę prywatności jest naruszaniem prawa konsumenta. Wydawać by się mogło, że medyk czy funkcjonariusz państwowy jest w ocenie konsumenta zawodem, wobec którego konsument powinien okazywać szczerość i nie kłamać. Nic bardziej mylnego. Być może by tak było, gdyby nie to, że przeciętni konsumenci nauczyli się z decyzji dotychczasowych prezesów UOKiK-u, że nie warto mówić prawdy jeśli jest dla nich niewygodna, albo niesie dla nich nieciekawe konsekwencje, a jak medyk jest zbyt wścibski to narusza on prywatność konsumenta. Co więcej – za kłamanie nie grozi żadna konsekwencja bo przedsiębiorstwom wolno bezkarnie kłamać. Konsumentowi wolno nawet bezkarnie kłamać UOKiK-owi, więc po co przeciętny konsument miałby teraz wychodzić ze strefy komfortu i wyjawiać dla niego niewygodne fakty?

Nie będzie łatwo oduczyć konsumentów złych nawyków, które wpajali im przez ostatnie dziesięć lat kolejni prezesi Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Pielęgniarka, czy sanitariusz, który poświęca własne życie i zdrowie by ratować nasze przez wyrachowanego przeciętnego konsumenta, jest oszukiwany i okłamywany. Czy takie zachowanie przeciętnego konsumenta, za którego “wychowanie” odpowiada Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, jest powszechnie oczekiwanym zachowaniem społecznym, albo chociaż dobrym obyczajem? Nie!

Z całą pewnością nie da się dekady takiej edukacji zmienić w kilka dni czy tygodni. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów rozleniwił konsumentów i nauczył ich, że wszystko co od konsumenta wymaga wysiłku jest dla niego niedobre. Prawdopodobnie apele medyków nie zostaną wysłuchane i wielu przedstawicieli zawodów medycznych w wyniku złych nawyków konsumentów ulegnie zakażeniu Koronawirusem.

Czy Urząd ponosi pośrednią odpowiedzialność za okłamywanie przez konsumentów medyków, strażaków, policjantów? Niestety przeciętni konsumenci zostali tak wyedukowani i nie można mieć teraz do nich pretensji, że w trosce o własną prywatność i własną wygodę oraz komfort zatajają informacje, które mogą narazić życie lub zdrowie ratujących ich przedstawicieli służb. Nie robią w końcu niczego, czego przez ostatnie piętnaście lat, nie negował Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Trudno tutaj oczekiwać po UOKiK-u jakiejś refleksji na temat szkodliwej dla przeciętnego konsumenta działalności z jego strony, gdyż Urząd jest przekonany, że wszystko czego się podejmuje to robi w trosce o konsumentów. Teraz przez tę troskę cierpieć będą medycy. Miejmy nadzieję, że apel medyków coś zmieni w postępowaniu przeciętnych konsumentów.

Redakcja Czasu Finansów popiera akcję #nieklammedyka wobec czego gorąco apelujemy, aby w kontaktach ze służbami nie zatajać informacji, które mogą mieć wpływ na ich życie i zdrowie. Nawet jeśli takie zachowanie wobec pracowników służb naruszałoby prywatność konsumenta.

Co sądzisz na ten temat?
+1
12

CZAD!

+1
12

KOCHAM!

+1
14

DOBRE!

+1
24

SZOK!

+1
10

NUDY!

+1
3

LIPA!