Siewcy Hejtu – Sądy: wpis na Gowork “Tak pracują bandyci i złodzieje” nie zniesławia firmy

Siewcy Hejtu – Sądy: wpis na Gowork “Tak pracują bandyci i złodzieje” nie zniesławia firmy

Sędzia Sądu Okręgowego we Wrocławiu Joanna Żelazny wydała w dniu 17 luty 2020 postanowienie w zakresie odwołania firmy, którą ktoś pomówił na portalu GoWork że zatrudnia bandytów i złodziei. Mimo, że firma nie zatrudnia ani złodziei, ani bandytów to Sąd Okręgowy uznał, że wypowiadanie się o firmach w ten sposób nie stanowi przestępstwa zniesławienia i pomówienia w rozumieniu art. 212 kodeksu karnego. Tym samym przyznała rację Sędziemu Krzysztofowi Korzeniewskiemu, który pierwotnie uznał, że takie określenia nie pomawiają firmy wobec której są wypowiadane.

Do redakcji Czasu Finansów zgłosił się zbulwersowany skandalicznymi, jak to określił, postanowieniami Sądów, czytelnik. Jego zdaniem w sposób bardzo wyraźny widać, że wrocławskie Sądy zamiast walczyć z hejtem, czy mową nienawiści, wręcz można podejrzewać, rozzuchwalają hejterów to jeszcze większej agresji, pomówień, zniesławień i znieważeń. Zwrócił uwagę, że Sędziowie w sposób bardzo widoczny są stronniczy i dyskryminują przedsiębiorców, którzy w sposób legalny, zgodny z wolą ustawodawcy, chcą bronić swojego dobrego imienia na drodze postępowania sądowego.

Dlaczego Sędziowie zgadują zamiast opierać się o dowody?

Rzecz dotyczyła wpisu o treści “tak pracują złodzieje bandyci” na portalu GoWork pod jedną z firm. Sędzia Krzysztof Korzeniewski z Sądu Rejonowego dla Wrocławia-Śródmieścia uznał, że ten wpis nie zniesławia firmy tylko, że:

Analiza treści przedmiotowego wpisu nieznanej z imienia i nazwiska osoby prowadzi do oczywistego wniosku, że wyraził on jedynie swoją subiektywną opinię dotyczącą działań tejże firmy.

Z akt postępowania wynika, że Sędzia nie poczynił dowodu z ustalenia danych autora wpisu, aby ustalić, czy był on kiedykolwiek klientem tejże firmy. Bez żadnych dowodów uznał na podstawie anonimowego wpisu opublikowanego na specjalistycznym portalu dla pracowników, że autor jest klientem, który korzystał z usług tejże firmy. Klientem, a nie pracownikiem. Wobec czego jako klient tejże firmy opublikował subiektywną ocenę, że firma zatrudnia złodziei i bandytów. Dla Sędziego Krzysztofa Korzeniewskiego nie było nic niepokojącego w tej sytuacji i uznał, że bez przeprowadzenia dowodów wpis nie jest przestępstwem.

Sędzia Joanna Żelazny w uzasadnieniu potwierdzającym, że nazywanie firmy złodziejami i bandytami nie jest zniesławieniem pisze z kolei tak:

Jak trafnie przy tym wskazał Sąd I instancji, wpis nieznanej z imienia i nazwiska osoby, nie był może zbyt subtelny jednakże nie miał charakteru obelżywego, a jego autor opisuje okoliczności pracy: „złodziei i bandytów” który to co powszechnie wiadomo raczej dokonują czynów zabronionych w nocy. Jednocześnie podkreślić należy, że potencjalny klinet korzystający z usług, produktów określonego podmiotu, ma prawo przedstawić własną opinię i ocenę jego działalności. Reasumując, oskarżyciel prywatny nie może oczekiwać objęcia ochroną prawnokarną ze względu na negatywną – w jego ocenie – opinię wyrażoną przez jednego z użytkowników portalu GoWork, zwłaszcza, że jako osoba prawna spółka prowadzi działalność gospodarczą i musi liczyć się z możliwością subiektywnego wyrażania opinii przez osoby, które zetknęły się z jej działalnością.

pisownia oryginalna

Należy zwrócić uwagę, że Sędzia Krzysztof Korzeniewski z Sądu Rejonowego dla Wrocławia Śródmieści wydał pierwotnie postanowienie, że nazywanie publiczne firmy bandytami i złodziejami nie jest pomówieniem czy zniesławieniem tejże firmy. Raz jeszcze podkreślamy, że ani Sąd Rejonowy, ani Sąd Okręgowy nie przeprowadził żadnego dowodu na okoliczność czy autor wpisu rzeczywiście był klientem firmy, czy jest to tylko fantazja Sędziów. Zdaniem Sędziego Krzysztofa Korzeniewskiego:

W ocenie Sądu przedmiotowe w sprawie wypowiedzi, aczkolwiek stanowiące wyraz dezaprobaty wobec działań oskarżyciela prywatnego nie mają obiektywnie zniesławiającego charakteru. Tak bowiem nie sposób określić opisywanego sposobu komunikowania. Aczkolwiek, w obiektywnym ujęciu taki sposób komunikowania się może rzeczywiście być uznany za niewystarczająco subtelny.

Szeroko rozumiana opinia publiczna jeśli widzi w komentarzach na portalu GoWork opinie, że ktoś nazywa tę firmę bandytami i złodziejami to w sposób oczywisty wierzy, że ta firma popełniania przestępstw i kradzieże. Każdy kandydat do pracy w tejże firmie, który przed wysłaniem aplikacji chce sprawdzić reputację firmy zobaczy, że ma ona wizerunek przedsiębiorstwa, która zatrudnia bandytów i złodziei.

Czy kandydat do pracy zechce pracować w firmie, która ma opinię, że zatrudnia kryminalistów? Sądy jak widać nie widzą tej zależności.

Czy można uwierzyć, że dwoje Sędziów nie rozumie zasad funkcjonowania portalu GoWork?

Wymowne jest również to, że po lekturze postanowień można podejrzewać, że Sędziowie nie rozumieją zasad funkcjonowania portalu GoWork. Jest to portal, który służy do wymiany opinii o pracodawcach, a nie ich usługach, na co błędnie zwrócili uwagę Sędziowie.

Portal GoWork służy do tego, aby obecni i byli pracownicy wypowiadali się na temat warunków zatrudnienia w konkretnym przedsiębiorstwie. W ten sposób potencjalni kandydaci do pracy mogą sobie wyrobić opinię czy aplikować do pracy w danej firmie. Portal nie służy do ocen, jak to Sędziowie błędnie i bez żadnego dowodu uznali, usług świadczonych przez daną firmę wobec konsumentów. Takie stanowisko można przyjąć za właściwe tylko i wyłącznie wtedy, jeśli uzna się, że Ci konkretni Sędziowie nie mają żadnego pojęcia czym jest portal GoWork. Jeśli rzeczywiście nie mają wiedzy na temat portalu, w sprawie którego orzekają to powinni swoje braki w wiedzy uzupełnić chociażby poprzez przeczytanie jego regulaminu.

Być może nasz czytelnik błędnie ocenił, że Sędziowie taką wiedzę posiadają, a jeśli nie to się dokształcą w tym kierunku. Być może sam powinien dołączyć wydruki regulaminów portalu GoWork i pouczyć tych Sędziów o specyfice tej strony internetowej?

Konsument korzystający z usług firmy nie jest jej pracownikiem. Wydaje się to być oczywiste dla przeciętnego użytkownika portalu GoWork, ale z jakiegoś powodu wskazani w tym artykule Sędziowie nie mają o tym wiedzy.

Czy można w to uwierzyć, że Sędzia rzeczywiście nie ma pojęcia do czego służy portal GoWork? Nasuwa się pytanie dlaczego to co jest oczywiste dla przeciętnego użytkownika Internetu nie jest zrozumiałe dla dwóch Sędziów?

Jeszcze mniej zrozumiałe jest na jakim etapie dochodzi do legalizacji nazywania firm bandytami i złodziejami. Czytelnik złożył akt oskarżenia i zawnioskował by Sąd ustalił personalia autora, aby mógł on przed Sądem się bronić. Jak przekazał nam czytelnik wbrew nieudowodnionym twierdzeniom Sędziego Krzysztofa Korzeniewskiego oraz Sędzi Joanny Żelazny nie ma dowodu, że autor wpisu miał kiedykolwiek cokolwiek wspólnego z tą firmą. W ocenie czytelnika Sąd po prostu zgadywał bo nie przeprowadził dowodu, o który firma wnioskowała. Jeżeli autor wpisu nie miał z tą firmą nigdy nic do czynienia to bezsprzecznym jest, że dokonał pomówienia i zniesławienia tejże firmy.

Zastanawiające jest również dlaczego Sędziowie uwierzyli bezkrytycznie w treść wpisu anonimowego hejtera, ale nie dali wiary pokrzywdzonemu?

Dlaczego Sędziemu bardzo zależało, aby nie przeprowadzić dowodu z przesłuchania autora wpisu?

Co ciekawe zgodnie z przepisami Sąd ma obowiązek przekazać akt oskarżenia do Sądu właściwego. A tym jest zawsze Sąd z rejonu zamieszkania sprawcy. Oznacza to, że gdyby Sąd Rejonowy dla Wrocławia-Śródmieścia wykonał wniosek złożony w akcie oskarżenia to po ustalenia personaliów sprawcy musiałby przekazać ten akt do Sądu odpowiadającego miejscowi zamieszkania oskarżonego. To tamten Sąd by rozstrzygał, po przesłuchaniu obu stron, czy doszło czy nie doszło do zniesławienia i pomówienia. Ustaliłby też wtedy to co zgadywali wrocławscy Sędziowie, a mianowicie, czy autor faktycznie jest klientem, który kiedykolwiek z usług tej firmy korzystał.

Wrocławski Sąd Rejonowy i Sąd Okręgowy z niezrozumiałych dla szeroko rozumianej opinii publicznej powodów zamiast ustalić sprawcę już na wczesnym etapie uznał, że nazywanie firm złodziejami i bandytami nie jest pomówieniem.

Nasz czytelnik twierdzi, że gdyby Sąd przeprowadził wnioski dowodowe to wtedy i dopiero wtedy mógłby osądzać czy autorem wpisu faktycznie był klient, który wyraża swoją opinię oraz czy działania tejże firmy rzeczywiście obiektywnie uprawniały oskarżonego do takich słów.

Wbrew zgadywaniom Sędziów wpisu nie dokonała osoba, która miała cokolwiek wspólnego z firmą?

Jak udało się dowiedzieć naszej Redakcji firma o której mowa złożyła ponad tuzin aktów oskarżenia na podobne wpisy. Te akty, które nie trafiły wskutek losowania do Sędziego Krzysztofa Korzeniewskiego Sąd uznał, że wpisy jednak obiektywnie są pomówieniami i skierowały wnioski do policyjnego biura zwalczania cyberprzestępczości o ustalenie danych autorów. Okazało się, że ani jeden z ustalonych autorów wpisów o tej firmie nigdy nie był jej klientem, nie miał z nią nic do czynienia.

Jaki jest powód, że ten Sędzia sprawia wrażenie, jakby ukręcał sprawie łeb, podczas gdy inni Sędziowie dopatrują się znamion czynów zniesławienia we wpisach? Na to pytanie nie znamy odpowiedzi.

Wbrew zgadywaniu i forsowanym bez dowodów twierdzeniom Sędziego Krzysztofa Korzeniewskiego i Sędzi Joanny Żelazny, okazuje się, że osoby dodające wpisy pomawiające i zniesławiające tę firmę o przestępstwa nigdy w życiu nie doświadczyły z jej strony żadnych działań.

Rozżalony czytelnik jest przekonany, że gdyby Sędzia Krzysztof Korzeniewski przeprowadził wniosek dowodowy o ustalenie personaliów to autor tego wpisu również okazałby się taką osobą. Niestety Sędzia z jakichś powodów uznał, żeby nie zweryfikować swoich przekonań z materiałem dowodowym.

Czy Sędziowie walczą z hejtem w sposób pozorny i iluzoryczny?

Trudno znaleźć zrozumienie dla tych argumentacji Sędziego Krzysztofa Korzeniewskiego oraz Sędzi Joanny Żelazny. W dobie walki z hejtem najwyraźniej Ci Sędziowie nie uważają, aby wyzywanie od złodziei i bandytów, w sytuacji, w której obaj Sędziowie nie przeprowadzili dowodu na potwierdzenie, że to przedsiębiorstwo rzeczywiście zatrudnia bandytów i złodziei, że jest pomówieniem. Wydaje się to co najmniej wątpliwe moralnie i etycznie.

Jeszcze trudniej znaleźć zrozumienie argumentacji Sądu Okręgowego, pod którym podpisała się Sędzia Joanna Żelazny, że nocami pracują bandyci i złodzieje. W tym miejscu należy wskazać, że do redakcji Czasu Finansów zgłaszają się osoby, które założyły sobie konta na tzw. Portalu Informacyjnym Sądów Powszechnych, gdzie mają dostęp do procesów, w których są stronami. Praktyką Sądów Powszechnych jest wysyłanie maili osobom fizycznym w godzinach między północą, a trzecią nad ranem. Czyli w czasie, w którym Sędzia Joanna Żelazny uznała, że pracują bandyci i złodzieje.

Czy to znaczy, że pracowników Sądów Powszechnych Portalu Informacyjnego można też nazywać bandytami i złodziejami, skoro zgodnie ze stanowiskiem Sądu Okręgowego, że parafrazując Sąd Powszechny musi liczyć się z możliwością subiektywnego wyrażania opinii przez osoby, które zetknęły się z jej działalnością?

Redakcja podejrzewa, że wtedy ani Sędzia Krzysztof Korzeniewski, ani Sędzia Joanna Żelazny nie mieliby aż tak wielkiej empatii, zrozumienia i tolerancji wobec “klientów Portalu Informacyjnego Sądów Powszechnych” jaką wykazali w tych dwóch postanowieniach.

Czy takie działanie Sądów pomaga zwalczać hejt w internecie, czy tylko rozzuchwala do jeszcze większej agresji skoro bezkarnie można każdy podmiot, a w rozumieniu postanowień Sędziów wyżej wskazanych również i wobec Sądów i samych Sędziów, w tak jak to określono “mało subtelny” sposób nazywać?

Odpowiedź na to pytanie zostawiamy czytelnikom.

Co sądzisz na ten temat?
+1
2

CZAD!

+1
7

KOCHAM!

+1
12

DOBRE!

+1
45

SZOK!

+1
21

NUDY!

+1
8

LIPA!